Helpea  >  Wiedza  >  Niezbędna dokumentacja do uzyskania odszkodowania/zadośćuczynienia

Pani Renata, czyli jest tragedia nie ma pokrewieństwa

30 września 2019

helpea odwiedziny 48

Kwota uzyskana przez firmę konkurencyjną: 0 zł
Kwota uzyskana przez Helpea : 35 000 zł
Czas działania : 14 miesięcy

Istnieją na świecie kobiety, przy których nie wolno powiedzieć “puchu marny”. Kobiety, które od dziecka nie były uczone wartości swej płci, tylko walki o przetrwanie. Całe życie pełne nieufności, gotowe w każdym momencie podjąć ostrą walkę o swój byt czy rację. Na każdym kroku muszą udowadniać, że są, istnieją, że zasługują na uwagę.

Tak poznaliśmy panią Renatę.

Straciła w jednym wypadku ojca i męża, który był kierowcą auta oraz sprawcą wypadku. Przyjrzawszy się głębiej całej sprawie, która z wierzchu wydawała się prawdziwą tragedią, doszliśmy do wniosku, że jedno złe zdarzenie może przynieść wiele dobrego. Ale na to ostatnie trzeba było czasu…

Zmarły nie był prawdziwym ojcem naszej klientki, był to drugi partner matki, który zamieszkał z nimi jak Renata miała 12 lat.

Pomimo braku pokrewieństwa ojczym był idealnym rodzicem dla Renaty i jej rodzeństwa. Niestety matka nie spełniała roli, jaką generalnie społeczeństwo przypisuje matce. Kochała bardziej alkohol niż dzieci. Pani Renata wiedziała, że ojczym dawno by odszedł, gdyby nie ona i jej młodsi bracia.

To była jedyna dobra rzecz, jaką zrobiła dla nich matka. Poznała i przyprowadziła do domu pana Zbyszka.
Pani Renata przeżyła poważny wypadek na motorze, gdy miała 17 lat. Tego nigdy nie zapomni, ponieważ jedyną osobą, która się nią opiekowała, była właśnie ojczym. To dzięki niemu doszła do zdrowia.

Czas upływał. Pani Renata wyszła za mąż oraz urodziła córkę. Niestety mąż był wierną kopią jej matki. Wybierał alkohol a nie rodzinę. Nie dochodziło do przemocy, taki niegroźny pijaczek. Nie pracował, a jak już to na krótko. Pani Renata borykała się z tym problemem przez 10 lat do chwili, gdy jej ojczym zdecydował się pojechać z jej mężem, który był pod wpływem alkoholu. Utracił kontrolę nad autem i uderzył w drzewo. Zginęli obydwaj.

Pani Renata przyznawała się, że poczuła ulgę, gdy dowiedziała się o śmierci męża. Nie udawała żalu i sztucznego smutku. Poza tym była w prawdziwej żałobie, zginął jej ojciec. Nauczona oziębłego podejścia do wszelkiego rodzaju przeżyć nie rozpaczała, rwąc sobie włosy z głowy. Jej żal był cichy i bezgłośny.

Pani Renata dowiedziała się, że należy jej się zadośćuczynienie po ojcu od agenta firmy XYZ.
Została jej sprytnie sprzedana opowieść o wielkich pieniądzach w dwa miesiące. Z taką świadomością żyła przez sześć miesięcy, w ciągu których otrzymała jedynie dwie odmowne decyzje od ubezpieczyciela, co było standardowym podejściem ubezpieczyciela przy fakcie braku bezpośredniego pokrewieństwa.

Firma konkurencyjna nawet raz nie skontaktowała się z klientką celem wyjaśnień otrzymanych decyzji. W związku z tym pani Renata przyjęła za dogmat, że jej się nie należą żadne świadczenia.

Na rok przed dwudziestą rocznicą od wypadku Pani Renata trafiła do HELPEA. Zaufała ponownie naszemu agentowi, ale tylko pod warunkiem stałego z nią kontaktu. Panicznie się bała oszustwa oraz że kolejny raz zostanie potraktowana, jakby nie istniała.

Sprawa była ogromnie poważna z uwagi na upływający czas.
I tak naprawdę to, co wymusiła klientka na nas, było tak naprawdę wybawieniem i światłem w tunelu. Dzięki częstym kontaktom naszego pracownika kobieta otworzyła się i z każdą rozmową opowiadała niesamowite historie związane z jej ojczymem, co pozwoliło nam ocenić sprawę wysoko finansowo, ale z jednym ryzykiem: sąd
Tu był ogromny problem. Klientka nie wyrażała zgody na postępowanie sądowe. Nasze kompetencje jednak oraz ogromna cierpliwość i empatia spowodowały, że pani Renata wyraziła zgodę na wszczęcie procesu.

Na rozprawę czekaliśmy rok. Klientka dzwoniła kilka razy w miesiącu, aby dowiedzieć się, co w sprawie. Nie rozumiała, że sąd wyznacza terminy, ze nie mamy wpływu. Bardzo się denerwowała, ale wiedziała doskonale, że może zadzwonić o każdej porze i pracownik będzie z nią rozmawiał i wspierał.

Niesamowite było to, że pani Renata traciła nadzieję na te pieniądze z każdym miesiącem, ale zyskała na odwadze i własnym poczuciu wartości. Została wręcz mentalnie zmuszona, aby pójść do gminy i złożyć wniosek o mieszkanie komunalne, ponieważ została bez dachu nad głową po śmierci męża a córka już dorosła i wyjechała za granicę.

Odważyła się i napisała wniosek. Przesłała do nas, aby błędy poprawić. Był to moment ważny dla nas i dla niej. Pomoc dla tej kobiety była przyjemnością. Tak bardzo chcieliśmy przerwać to pasmo nieszczęść, jakie ją spotkało. Minęło dokładnie 8 miesięcy, jak otrzymała pismo zawiadamiające o przyznaniu jej lokalu komunalnego w centrum miasta. Radość kobiety była fantastyczna szczera i pełna wdzięczności, dostała całe 23 metry własnego miejsca na ziemi.

Ale też nastąpił problem, gdyż nie miała na remont i meble, wyprowadzić się od znajomych musiała w trybie natychmiastowym.

Siedziała w tym swoim apartamencie na jednej walizce i dzwoniła do nas. Decyzja była natychmiastowa. Tak wierzyliśmy w sprawę oraz człowieka, ze decyzja zarządu była jednoznaczna: pożyczamy!!!

Z chwilą kiedy pani Renata miała już pieniądze na najpotrzebniejsze rzeczy przyszedł termin rozprawy.
Sprawa trwała 40 minut i była pełna emocji. Pani Renata spisała się doskonale. Sędzia przyznał świadczenia w pełnej kwocie.

Otrzymane świadczenia wystarczyły na spłatę zaległości oraz na wyposażenie całego mieszkania.

Otrzymana wdzięczność wystarczyła ,aby uśmiechać się przez bardzo długi czas na samo wspomnienie.

Helpea, bo pomagamy dla pomagania.

Jeśli jeszcze nie złożyłeś wniosku przez naszą stronę
lub masz pytania

Skontaktuj się z nami bezpośrednio przy użyciu poniższego formularza

helpea logo

Tel. / fax.: 48 679 67 57
Tel. 727 965 965
E-mail: biuro@helpea.pl

Godziny pracy centrali:

poniedziałek - piątek:
9.00 do 17.00

 

facebook instagram helpea helpea google